Europa
Kultura
Literatura
Miejsca
Literacka podróż po Sztokholmie
28.10.15“…Niech podniesie ktoś rękę do góry i powie, że nie zna żadnego szwedzkiego autora…” – mówi Agata Szewczyk, horoskopowy Skorpion i zaprasza do zwiedzania Sztokholmu z jej wspomnieniami.
Agata chciałaby być zwinną panterą, mieć lśniące, czarne futro, sprężysty chód, być zwinną i mieć absolutnie bezwzględny charakter wyzwolonego Kota do tego posiąść tajemnicę przemieszczania się w czasie i przestrzeni, zobaczyć jak budowali piramidy, czy Rzymianie byli tak pięknie zbudowani, nauczyć się języka Majów, opłynąć świat pod żaglami, usłyszeć szept myśli i huk spadającego płatku śniegu, odkryć Australię, wędrować przez Himalaje, zapalić fajkę pokoju a na koniec osiedlić się na zielonym wybrzeżu Nowej Zelandii.
A Wikingowie nie nosili na głowie hełmu z rogami, po ulicy Sztokholmu nie biegają łosie ani też białe misie, a zimy są tutaj łagodniejsze niż Warszawie.
”Mio min Mio”
Dziewczynka, ma dwa lata, kręcone włosy, brązowe oczy i różowe ubranie, wciąż się cieszy i gada nieprzerwanie. Znamy się z kamienicy. Małymi kroczkami biegnie obok zielonej ławki w Tegnerlunden. Za nią szybko biegnie mama, bo boi się, że mała zbiegnie z górki wprost pod koła samochodu. Jest już listopad i po południu robi się szybko ciemno. Ławka jest pusta, choć przysięgłabym, że jeszcze chwilę temu widziałam tam siedzącego chłopca. Dziewczynka z mamą zniknęły za rogiem i poza mną w parku nie ma nikogo. Gdzie się podział ten chłopiec? W kamienicy na ulicy Upplandsgatan 13 trzasnęły drzwi.
Mio, to byłeś Ty?
Mio, to byłeś Ty?
W Skarbcu Królewskim, który jest jednym z części zwiedzania Sztokholmskiego Zamku Królewskiego jest wystawa poświęcona nowym monetom i banknotom, które zostaną wprowadzone do obiegu w latach 2015-2016, a więc już w bardzo niedalekiej przyszłości. Przyznam od razu, że potrzebowałam chwili dość długiej, żeby w myślach odtworzyć wygląd polskich monet i banknotów będących obecnie w obiegu.
Jeżeli chodzi o monety – jakoś poszło, ale co do banknotów, to pamięć zawiodła już po banknocie dwudziestozłotowym. Wynik dość kiepski i nie ma się tak naprawdę, czym chwalić. Teraz test na szwedzkie monety i banknoty. W pamięci odtworzyłam 10 öre, które jeszcze funkcjonowało w ubiegłym tysiącleciu, gdy byłam wesołym młodym ludkiem chodzącym do szkoły i ze szkoły zygzakiem, zawadzając regularnie o kiosk ze słodyczami, w którym wydawało się skrupulatnie pozbierane öre i korony. 50 öre też pamiętam świetnie, choć właśnie dotarło do mnie, że tego nominału, poza skarbonką, nie widziałam już od jakiegoś czasu. Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłam, że już i 50-tki odeszły do muzeum. W dobie, kiedy regułą jest machanie kawałkiem plastiku po terminalu niż dłubanie palcami w portfelu – umknął mi ten drobny fakt i bardzo proszę publiczność o wybaczenie. Reszta poszła już sprawniej: korona z Gustavem, czyli Królem oczywiście, pięć koron z samą piątką, dycha z „logo” Króla, potem to już 20-stka z pogodną Selmą Lagerlöf …
Jeżeli chodzi o monety – jakoś poszło, ale co do banknotów, to pamięć zawiodła już po banknocie dwudziestozłotowym. Wynik dość kiepski i nie ma się tak naprawdę, czym chwalić. Teraz test na szwedzkie monety i banknoty. W pamięci odtworzyłam 10 öre, które jeszcze funkcjonowało w ubiegłym tysiącleciu, gdy byłam wesołym młodym ludkiem chodzącym do szkoły i ze szkoły zygzakiem, zawadzając regularnie o kiosk ze słodyczami, w którym wydawało się skrupulatnie pozbierane öre i korony. 50 öre też pamiętam świetnie, choć właśnie dotarło do mnie, że tego nominału, poza skarbonką, nie widziałam już od jakiegoś czasu. Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłam, że już i 50-tki odeszły do muzeum. W dobie, kiedy regułą jest machanie kawałkiem plastiku po terminalu niż dłubanie palcami w portfelu – umknął mi ten drobny fakt i bardzo proszę publiczność o wybaczenie. Reszta poszła już sprawniej: korona z Gustavem, czyli Królem oczywiście, pięć koron z samą piątką, dycha z „logo” Króla, potem to już 20-stka z pogodną Selmą Lagerlöf …
Selma Lagerlöf. Niech podniesie ktoś rękę do góry i powie, że nie zna żadnego szwedzkiego autora. Jest na sali ktoś jeden taki? Hmmm … nie widzę. Szwecja – tak słabo zaludniony kraj a pisarzy ci tutaj bez liku. I ile z nich przetłumaczonych na polski, o innych językach milcząc dyskretnie? Aż z ciekawości zajrzę do najbliższej szwedzkiej księgarni i sprawdzę, co polskiego znajdę po szwedzku. Ale wracając do tematu – założę się, że większość z was wymieni nazwiska kryminalne – takie jak Stieg Larsson, ze swoją słynną na cały świat trylogią Millennium, która chyba doczekała się już millenium po millenium, Lizę Marklund czy coraz bardziej znaną Camillę Läckberg. A kto zna innych?
| (zdjęcie pobrane ze strony www.riksbanken.se) |
Selma Lagerlöf szwedzka noblistka roku 1909, urodzona w znaku skorpiona. Cóż za wspaniały znak. Napisała wiele powieści, ale w mojej świadomości istnieje tylko jedna Nils Holgerssons underbara resa genom Sverige, przetłumaczona na polski jako „Cudowna podróż”. Jak widać nie tylko mi tak się zapisała w pamięci. Od roku 1991 Selma i Nils siedzący na gęsi, był częścią naszego 20 koronowego szwedzkiego banknotowego życia, na które większość z was na pewno nie zwróciła uwagi. (red. Od 1 pażdziernik 2015 roku zmieniło, zamiast Selmy uśmiecha się do nas Astrid Lindgren. )
| pomnik Astrid Lindgren |
Wszystkie dzieci znają na pewno przygody Pippi Pończoszanki czy słyszeli o dzieciach w Bullerbyn. Astrid Lindgren była i przeze mnie kochana i uwielbiana, a konkretniej to jej bohaterowie. I naprawdę uważam to za tzw. przypadek, normalnie zbieg okoliczności, iż to kolejny skorpion, który z odrobiną lukrecji i smakiem anyżku, rozkochiwał w sobie kolejne pokolenia młodych czytelników. Bo kto nie płakał nad losem Sucharka czytając ‘Bracia Lwie Serce’? A kto podczas wakacji nie chciał mieć takiego życia jak dzieciaki z Bullerbyn? Albo tak psocić jak Eeeeeeemil!!!!??? Lub zostać takim detektywem jak Kalle Blomkvist? I kto z was nie słyszał o Mio, mój Mio? No kto, kto, kto?
Tak się właśnie składa, że mieszkam w kamienicy, pomiędzy Dalagatan a Upplandsgatan, przy parku Tegnerlunden a tuż obok Drottninggatan. Tak, tak – to w tym samym domu, w którym po nocach coś lub ktoś szepcze mi po kątach, szura i straszy. Sporo tych ulic a same ciekawe. No bo czy ktoś mi kiedyś mógł powiedzieć, że w zasięgu mojej ręki będą miejsca związane z bohaterami dziecięcego świata? Dobrze, troszkę żałuję, ze nie zamieszkałam tutaj choćby 15 lat temu, bo może spotkałabym Astrid w tym samym sklepie w którym dziś robię zakupy, bo przecież Astrid Lindgren, dużą część swojego życia przemieszkała na Dalagatan.
| widok na kamienicę Astrid Lindgren z parku Vasa |
| kamienica gdzie mieszkała Astrid Lindgren |
| widok na park Vasa z kamienicy w której mieszkała Astrid Lindgren |
Z okien swojego mieszkania widziała park Vasa, w którym bawi się moja rozbrykana sąsiadka. W Tegnerlunden, w którym siedział samotnie Mio jest wystawiony jej pomnik.
| Pomnik Astrid Lindgren |
Raczej pomniczek, bo w proporcjach do dominującego pomnika Augusta Strindberga, tuż za jej plecami to naprawdę jest tylko pomniczek.
| Pomnik Augusta Strindberga |
No a Strindberg, to co robi w naszym opowiadaniu? No cóż, kilka kroków dalej jest słynny „Blå Tornet”, czyli dom, który był ostatnim miejscem zamieszkania Strindberga i tak to gdzieś ni to pośrodku ni to bliżej Drottninggatan w małym parku Tegnerlunden siedzi nagi Strindberg i z groźna miną patrzy z góry na dzieci a Astrid jak zawsze z otwartymi ramionami zachęca do spotkania.
| pomnika Augusta Strindberga |
Astrid Lindgren i August Strindberg to absolutna klasyka szwedzkiej literatury i na pewno ich książki „trzeba przeczytać”. I tak jak Astrid w latach dziecięcych czytałam z wielką pasją i bawiły mnie losy bohaterów, to Strindberg nigdy do mnie nie przemawiał. I pomimo, że tytuły jego książek zawierały barwy – to jednak wydawały mi się one mroczne i pełne niezrozumiałej dla mnie treści. Jednakże w dorosłym życiu, to już nie jego powieści, a raczej on sam mnie fascynuje i zachęcam do poznania paru faktów z jego życia. Zapraszam serdecznie do odwiedzenia jego ostatniego mieszkania, które zachowane jest dokładnie tak, jak on je zostawił. Trzy pokojowe mieszkanie w wieży jest zarówno lekkim klaustrofobicznym doznaniem z perspektywy dzisiejszego człowieka, ale również bardzo nowoczesnym jak na początek wieku XX – gdyż posiadało osobną toaletę oraz prysznic!
![]() |
| drzwi do mieszkania Strinberga |
| Blå Tornet -ostatnie miejsce zamieszkania Strindberga |
Tak, tak, w przeciwieństwie do mieszkania, w którym szura, szepce i straszy i w którym wychodki były – jak wszędzie w Europie na podwórzu a mycie w misce raczej należało do codzienności niż wyjątków.
| cytaty Augusta Strindbera na Drottninggatan |
Jeżeli nie macie pięciu lat, a bardzo chcielibyście wybrać się do magicznego świata Astrid Lindgren a wstydzicie się iść, to zachęcam do wynajęcia takich osobników od przyjaciół, sąsiadki, brata lub siostry lub znajomych, najlepiej dwie lub trzy sztuki i takim wesołym korowodem wybrać się do Junibacken. Junibacken to cudowne, wspaniałe najbardziej kolorowe miniaturowe muzeum całego świata książek Astrid Lindgren. Jak już wybawimy się w Junibacken, to można zrelaksować się trochę po dorosłemu i zobaczyć w sali wystawowej Liljevals wystawę „Strindberg inaczej”,na którą i ja was serdecznie zapraszam.
Agata Szewczyk
Agata Szewczyk







0 komentarze